Koniec pierwszego tygodnia treningów

Wczoraj byliśmy na filmie Maverick. Świetny! Po prostu świetny. Zdjęcia super, muzyka Hansa Zimmera też, akcja zapiera dech w piersiach i Tom Cruise, który chyba przestał chodzić do gabinetu medycyny estetycznej. Co wyszło mu na korzyść. Dużo fajnych odniesień do pierwszej części. Zagrania na emocjach. Ciekawie zbudowana relacja z Roosterem. Kilka razy łezka w oku… Czytaj dalej Koniec pierwszego tygodnia treningów

Niebieskie bratki

W weekend przeniosłam bratki, które wysiałam w opakowaniu po jogurcie do mojej mini szklarenki. Pomidory męża rosną już w ogródku. Bratki na razie są maleńkie, a te wysiane prosto do gruntu wcale nie wzeszły. Możliwe, że to sprawka kota, który tam wciąż dołki kopie. Część bratków wysiałam jeszcze do gruntu, bo zauważyłam że reszta nasion… Czytaj dalej Niebieskie bratki

Rozpadało się

Pada od kilku dni z przerwami. Wreszcie. Nie pada mocno, ale dość regularnie i niezbyt agresywnie. W sam raz, żeby podlać roślinki, uratować choć w części zbiory warzyw oraz uzupełnić niedobory wody w warstwach wodonośnych. Intensywny deszcz spłynąłby do kanałów i został wypompowany do morza, a przecież nie o to w tym chodzi. Takie siąpienie… Czytaj dalej Rozpadało się

Festiwal latawców

W miniony weekend odbył się vliegerfeest w Callansttog. To bardzo turystyczna mieścinka/wioska jakieś 10 km od mojego domu. Wpadliśmy tam tylko, by porobić zdjęcia. W domu czekał obiad, a my sami byliśmy trochę zmęczeni po piątkowej imprezie. Latawców było sporo, a pogoda choć ciepła to przy tym lodowatym wietrze, co wiał, to bardzo nieprzyjemna. Skostniały… Czytaj dalej Festiwal latawców

Powrót do Rajida

Ostatnim razem, jak biegłam interwały z aplikacją Zombies, run!, to wyłączyłam trening po zakończonym biegu i to był błąd. Jeszcze trwał jakiś dialog i nie dosłuchałam go do końca. Potem w opisie biegu usłyszałam, że tam się jeszcze coś działo. Pobiegłam więc w sobotę ponownie ten sam trening, aby dosłuchać. Niestety znów aplikacja skracała narożniki… Czytaj dalej Powrót do Rajida

Kupiliśmy wakacje

W pracy trochę teraz mam luzy. W sumie od jakiegoś czasu mam, ale trafiła się obecnie fucha wymagająca siedzenia, bawienia się zgrzewarką i w zasadzie niewiele więcej trzeba robić. Zanim jednak dotarliśmy do tego miejsca - robiliśmy z kolegą zdjęcia naszych eksperymentalnych odmian begonii. Lubię nasze roślinki na tym etapie rozwoju. Widać ich różnorodność i… Czytaj dalej Kupiliśmy wakacje

Rajit, nowy kolega.

Znów chodzi o fabułę gry w zombie. Poszłam na pierwszy trening z planu. Interwały 15 sek na minutę marszu. Najpierw 10 min szybkiego marszu a na koniec trucht lub marsz. Próbowałam truchtać, ale nie dałam rady. Tętno skakało od razu na progowe. Zaczęłam marsz jeszcze u nas we wsi. Wiedziałam, że to może być długi… Czytaj dalej Rajit, nowy kolega.

Rozbił się śmigłowiec, którym leciałam…

A to dopiero początek przygody! Od kilku lat trafiam na aplikację do biegania, gdzie ucieka się przed Zombie. Lektor i aktorzy głosowi prowadzą cię przez akcję jak z horroru. Trwa apokalipsa zombie, a ty musisz pomóc ocalić ludzi będąc runnerem numer 5. Biegaczem przenoszącym ważne pakunki dla ludzi. Podczas misji gonią cię zombie, a ty… Czytaj dalej Rozbił się śmigłowiec, którym leciałam…

Pobiegliśmy!

W niedzielę odbył się bieg uliczny w mieście niedaleko nas. Pobiegliśmy 5 km. Ostatnie dwa tygodnie wcale nie biegałam. Mąż biega bardzo sporadycznie. Mimo to dobiegliśmy do mety i nawet byliśmy w stanie chwilę później wrócić rowerami do domu. A w domu ogród zmienia szaty. Z roślin cebulkowych już nic nie kwitnie. Drzewka mają się… Czytaj dalej Pobiegliśmy!

Chudnę

Jak zwykle boję się zapeszać, ale póki co waga spada. Poza postami przerywanymi, nie dzieje się wiele. Jem nadal owsiankę i grejfruta po pracy, a następnie w domu coś na obiad. Obecnie stawiam na dania gotowe. Jak jest do 1000 kcal to spoko, zmieszczę w bilansie. Testuję więc różne cuda. W czwartek przypadło mi danie… Czytaj dalej Chudnę