Impreza bez gospodarza

No i siedzieliśmy tej nocy, jak co roku, aby obejrzeć galę rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Jak co roku przygotowaliśmy sobie wygodne siedziska, sporo przekąsek oraz jakiś alkohol, bo i czemu nie. Poniedziałek standardowo wolny, bo po co na śpiącego iść jeszcze i się przymuszać do zachowania świadomości.

Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że Akademia zaskoczy i pojawi się jakiś głęboko ukrywany gospodarz. Hosta niestety nie było i w zasadzie bez monologu wprowadzającego, bez roastowania gości i bez Meryl Streep w pierwszym rzędzie, poszła od razu pierwsza nagroda.

Gdyby nie studio Canal plus to w zasadzie nie usłyszałabym tej nocy nic ciekawego. Podziękowania były miałkie, choć było o wiele lepiej niż wcześniej, bo nie przelatywały po ekranie. Wrócili za to do zagłuszania ludzi, o dziwo rzucało się w oczy, że czarnoskórzy aktorzy i członkowie ekip filmowych mieli wyraźnie dłuższy czas na mowę dziękczynną, a także do wyłączania mikrofonu.

Komu dali słusznie, a komu niesłusznie nagrody, nie będę spekulować, bo wielu filmów jeszcze nie widziałam. Jednak ja galę oglądam bardziej nie dla typów, nie dla faworytów i niespodzianek, ale dla splendoru. Dla pięknych kreacji, drobnych smaczków i ogólnie humoru i show. Zamiast tego mieliśmy tylko rozdanie nagród. Takie, jak każde inne na świecie, choć żadnym innym nie interesuje się tak bardzo jak tym właśnie.

Gala była nudna, była nieciekawa, bez żadnych eventów typu niespodziewana piosenka Neila Patricka Harrisa czy zrzutki na pizzę, selfika z Ellen czy wycieczki z turystami [to akurat był najgorszy event, ale lepszy niż jego brak].

Nawet nie wiem, kiedy minęło tych 3,5 godziny ceremonii. Wypiłam wino, podjadłam sery i poszłam spać. Z tej gali nie zapamiętam nic. No.. może miłą przemowę – niepolityczną, nie nawiązującą do kolonializmu i migracji – Olivii Coleman. No i że „nasi” nic nie dostali. Liczyłam na film nieanglojęzyczny i reżyserię.

Może za rok, jak już wszyscy przestaną się obrażać i będzie można wybrać prowadzącego, który pojedzie po bandzie i co chodliwszych nazwiskach w Hollywood, a ludzie będą się z tego cieszyć. Chris Rock znów będzie kpił z Murzynów, Ellen z bycia lesbijką i tak dalej. Do tego czasu ziew i niesmak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s