Keep on doing!

Niegasnącą popularnością na tym blogu cieszył się wpis Keep on doing z 2020 lub 2019 roku. Jakimś cudem trafiali na niego ludzie z różnych zakątków świata, choć średnio raz w tygodniu trafia mi się czytelnik z Tajwanu, Kajmanów czy USA. Wpis z anglojęzycznym tytułem jednak przyciągał najwięcej odsłon, choć sam w sobie nie miał ani… Czytaj dalej Keep on doing!

Pechowa sobota

W końcu zakwitły bodziszki. W przyszłym sezonie wylądują w ziemi. Szkoda doniczki na taki wątły kwiat. Zaczęłam drugi etap biegania z zombiakami. Kolejne zwykłe kółko wokół wsi. Muszę zacząć wydłużać trasę. Zrobiłam w tygodniu 21-wszym 26km, a to znaczy, że aby zrobić 1000 km do końca roku, to w przyszłym tygodniu muszę zrobić co najmniej… Czytaj dalej Pechowa sobota

Etap 2

Postanowiłam odciąć grubą kreską moje dotychczasowe odchudzanie, bo osiągnęłam ładną [sic!] wagę i nie chcę już bujać się z jojem ponad ten wynik. Odcinam się. Było w skrajnym przypadku 77 kg i nigdy więcej. Pilnuję się. Postanowiłam podzielić całe to odchudzanie na etapy. W minionym tygodniu zanotowałam wagę 70,9 kg, ale jej nie utrzymałam. Trochę… Czytaj dalej Etap 2

Zawijas

Jak już sobie wyliczyłam kalorie to trafiłam na danie, które zawiera milion kalorii. Szukając pizzy znalazłam w Lidl kilogramowy jakiś zawijas z serem i szpinakiem. 2400 kcal. Zjadłam pół, bo więcej nie zmieściłam. Bardzo smaczne ciasto filo. Wnętrze po upieczeniu tak gorące, że poparzyłam się z łakomstwa. Kalorycznie wyszłam dobrze. Ale nic więcej tego dnia… Czytaj dalej Zawijas

Jadelit i springrollsy

Do tej pory miałam w starym blogu jako tło zdjęcie papieru do pakowania z motywem Delt Blauw. Po resecie grafik wrzuciłam zdjęcie zalanego pola kwiatowego z wiatrakiem w tle. Jednak nie było za wiele widać z niego i tylko na brzegach widoczny był bliżej nieokreślony niebieski kształt. Postanowiłam to zmienić i dałam w tło zdjęcie… Czytaj dalej Jadelit i springrollsy

Koniec pierwszego tygodnia treningów

Wczoraj byliśmy na filmie Maverick. Świetny! Po prostu świetny. Zdjęcia super, muzyka Hansa Zimmera też, akcja zapiera dech w piersiach i Tom Cruise, który chyba przestał chodzić do gabinetu medycyny estetycznej. Co wyszło mu na korzyść. Dużo fajnych odniesień do pierwszej części. Zagrania na emocjach. Ciekawie zbudowana relacja z Roosterem. Kilka razy łezka w oku… Czytaj dalej Koniec pierwszego tygodnia treningów

Rozpadało się

Pada od kilku dni z przerwami. Wreszcie. Nie pada mocno, ale dość regularnie i niezbyt agresywnie. W sam raz, żeby podlać roślinki, uratować choć w części zbiory warzyw oraz uzupełnić niedobory wody w warstwach wodonośnych. Intensywny deszcz spłynąłby do kanałów i został wypompowany do morza, a przecież nie o to w tym chodzi. Takie siąpienie… Czytaj dalej Rozpadało się

Festiwal latawców

W miniony weekend odbył się vliegerfeest w Callansttog. To bardzo turystyczna mieścinka/wioska jakieś 10 km od mojego domu. Wpadliśmy tam tylko, by porobić zdjęcia. W domu czekał obiad, a my sami byliśmy trochę zmęczeni po piątkowej imprezie. Latawców było sporo, a pogoda choć ciepła to przy tym lodowatym wietrze, co wiał, to bardzo nieprzyjemna. Skostniały… Czytaj dalej Festiwal latawców

Powrót do Rajida

Ostatnim razem, jak biegłam interwały z aplikacją Zombies, run!, to wyłączyłam trening po zakończonym biegu i to był błąd. Jeszcze trwał jakiś dialog i nie dosłuchałam go do końca. Potem w opisie biegu usłyszałam, że tam się jeszcze coś działo. Pobiegłam więc w sobotę ponownie ten sam trening, aby dosłuchać. Niestety znów aplikacja skracała narożniki… Czytaj dalej Powrót do Rajida