Rozmowy o kotach przy jedzeniu

W sobotę, która czułam cały dzień jak niedzielę, poszłam biegać przed południem. Czułam się już lepiej niż dziś wcześniej i plecy też tak nie dokuczały. Zmieniłam trochę trasę, aby nie musieć kombinować jak tu dorobić dystans a nie wbiegać do wsi. Nie lubię biegać przez wieś.

Nadal biegam interwały. 5min marszu, 10min biegu, przysiady i rozciągania, 3x7min biegu na 2 min rozciągania. Ostatni odcinek biegowy przechodziłam do marszu, bo byłam już resztką sił na nogach.

Biegłam szybciej niż do tej pory. Nawet zbliżyłam się do 6min na km. Odcinków pokazywało mi równe 6 minut. Ale jeszcze nie jestem gotowa. Przystosowanie wydolnościowe pokazało mi że to było za dużo. Niedzielny trening musi więc być easy.

Tempo pomimo zmęczenia nie spadało. Jak widać w miarę biegu tylko się rozkręcała. Nogi niosly a płuca próbowały wypaść. Także podczas treningu z zachmurzonego i chłodnego dnia zrobił się słoneczny i bardzo ciepły ranek.

Poniżej kilka zdjęć.

Mąż przygotował zupe ogórkowa dla gości. Na drugie były zrazy wołowe i pierogi. Na deser zaś sernik gotowany. Było pysznie.

Nasi goście mają łącznie 4 koty. Jeszcze nie mieszkają razem, ale już wiele o swoich nawzajem kotach potrafią powiedzieć. Więc rozmowa kleila się do późnego wieczora. Nie tylko nasza kicia ma humory, nie tylko mój Figiel lubił warzywa i soki warzywne, nie tylko my walczymy z naszymi pupilami o kupę w ogrodzie…. Było super.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s