Tak późno..

W poniedziałek musiałam po pracy czekać na męża. Potem w domu obiad, serniczek, ciasto marchewkowe od koleżanki i sjesta. Ścięło mnie na 15 minut po czym mogłam iść biegać, bo byłam rześka nam skowronek. A była 20 godzina….

Zrobiłam dłuższy dystans niż aikacja zakładała o ponad kilometr. Chciałam szybciej być w domu, no i też czułam że mam jeszcze jakieś siły.

Pogoda była fajna, bo dzięki deszczowi, a raczej ulewie za dnia, wieczorem było bardzo przyjemnie. Niebo niemal całe czyste, trochę kałuż i ogólnie lekkie powietrze.

Biegłam dość intensywnie i trzeci Bieg musiałam trochę spowolnić, bo by mi sił zabrakło.

Wtorek był bardziej emocjonujący. Ale to muszę jeszcze się zebrać na wpis.

W środę mają wpaść panowie z oknami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s