Przyjechały okna

W końcu! Do końca maja miał być montaż drzwi i okien, pod koniec czerwca pojawiły się okna. Drzwi i moskitier na razie nie ma. Mają być jakoś za miesiąc, ale nie wiadomo…

Po pracy poszłam biegać. Nie miałam kompletnie sił. Może to ten upał? Znów było chyba 27 stopni.

Był najpierw odcinek 5 minut biegu, potem 5 razy po 1 minusie biegu i podskoki pomiędzy [garmin nie rozróżnił ich od biegu] i na koniec 3 razy po 5 minut.

Tempo nie zachwyca, ale czułam, że i tak biegnę szybciej niż moje ciało jest zdolne. Zwalniałam pod koniec, bo bałam się powtórzenia historii z migreną z zeszłego tygodnia. I tak od rana miałam bóle menstruacyjne i ból głowy, który nie do końca udało mi się zbić tabletkami.

Koleżanka żartowała, że jak zrobię sobie ostro różowy manicure a palemkami i diamencikami to dostanę m&m’s. Dotrzymała słowa. Zastanawiałam się dziś kilka razy, czy nie obrócić całej paki, ale postanowiłam się wstrzymać. Byłby to jednak idealny treat na miesiączkę.

W domu zaś dokończyłam mortadelę. Pycha!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s