Ubezpieczyciel

Wczoraj pojechismy spotkać się z naszym ubezpieczycielem. Rowerami, bo to ttlko kilka km i pogoda była fajna na rower. Niby upał, ale wiatr chłodził.

Na miejscu rozmawialiśmy o zgłoszeniu szkody sprzed 2 miesięcy, kiedy ktoś puknął nas drzwiami w drzwi. Jest wgniecenie, lekko uszkodzony lakier. Zostawiła ta osoba nam liścik z numerem kontaktowym i mieliśmy wówczas również kontakt i dalsze dane. Ta osoba zgłosiła się sama do ubezpieczalni, a ma tą samą co my, więc powinno to stać w systemie. Nie stoi. Więc wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Otóż nie przyjęto wtedy szkody i od nas pewnie też nie przyjmą, bo ta osoba ma ttlko motor, a tego ni y nie da się podciągnąć. Więc mamy zrobić raport szkody u mechanika i wysłać im, a ta osoba pokryje koszty. Druga opcja to naprawimy szkodę sami i zgłosimy to na nasze ko to ubezpieczenia, ale wówczas wzrośnie nam składka i to o 1000 euro rocznie prawie. Najtaniej więc naprawić samemu lub egzekwować zapłatę przez policję. Mam nadzieję że tak daleko to nie zajdzie.

Z ubezpieczalni pojechaliśmy na plażę. Trochę popływaliśmy i dalej do domu. W domu zorientowałam się że nie jadłam nic od rana, a była już 20. Szybko więc zjadam kanapkę i poszłam spać. Na wadze spadek.

Dobrze, że mamy już isy i markizę, to mimo upałów w domu jest bardzo chłodno. Zostawiłam odsłonięte okno na drugi piętrze, by pranie szybko wyschło, a także w biurze, gdzie stoją kwiaty. Reszta pomieszczeń jest zamknięta i osloniona.

Dziś fryzjer i wieczorem piwko u znajomych. I 32 stopnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s