Przeniosłam rośliny do domu

Wiem, że to dopiero wrzesień. Za prędko. Jednak ostatnie dni to na przemian grad i deszcz. Boje się, że grad uszkodzi mi rośliny. To są unikatowe okazy i wiem, że nie dostanę ich więcej, więc tym bardziej mi szkoda.

Ustawiłam je w miejscu, gdzie dotychczas stała suszarka na drobnicę. Żółte kwiaty w żółtych doniczkach, w beżowych i celanej z tyłu są różowe – tych właśnie mam 2 rośliny. Przednia ceglana doniczka to roślina biało różowa. Tylko jedna przeżyła.

W szarej doniczce jest alstromeria, której nie jestem w stanie na razie zidentyfikować. Mam nadzieję, że żółta. Gdy je cięłam to był tak zwany tył kłącza – nie wiedziałam, czy przeżyje i czy wytworzy nowe pączki. Wytworzył i nawet idzie w dwie strony na raz, więc będzie zawsze silniejszy niż rośliny, które mam obecnie w kolorowych doniczkach. Jeśli te zaś się przyjmą i rozrosną porządnie, to na wiosnę będę mogła właśnie takie tyły im powycinać i mieć piękne rośliny.

Begonia zaś wzięła się znikąd. Miałam w tej doniczce bulwę begonii i najwidoczniej zgniła. Begonia, która wyrosła – pojawiła się z nasionka, a nie tej bulwy. Begonie bulwiaste są inne w budowie – masywniejsze. Ta wygląda jak coś, co u nas w szklarni by sobie żyło. Możliwe, że się coś wiosną wysiało lub jakieś nasiono przeżyło.

W szarej doniczce jest biała alstromeria, a inny odcień różu jest w beżowej. Zaś w czerwonych doniczkach są sklepowa colorita red, czerwona i ciemno różowa [która chyba jednak będzie też czerwona]. Biała wygląda słabo, bo była najbardziej zjedzona przez gąsienice. Wycięłam porażone liście i zostało niewiele więcej. Od tamtej pory roślina nie wytwarzała nowych pędów.

Mam też jedną niezidentyfikowaną roślinę, którą mąż przyniósł. Została omyłkowo posadzona w pracy i gdy wyrzucali niepotrzebne nasadzenia to zachował jedną. Firma ma na nią patent, więc nie przykładają wagi do tego, co się z nimi dzieje. Parę lat temu mój szef też mi pozwolił zabrać do domu odpady. O dziwo przeżyły one tam kilka zim. Nawet kwitły w lecie, choć słabiej niż w szklarni.

biała alstromeria ma nowe łodyżki. Widać, że robi 4 na raz. Czyli naprawdę służy jej bycie na zewnątrz. Niestety kolejne 6 miesięcy spędzi w domu. Przez kolejnych 8 miesięcy mogą zdarzyć się przymrozki, więc nic nie jest pewne. Najładniejszy okres życia jest już za nimi. teraz przeczekać. Dlatego chcę kupić szklarnię – naturalne słońce i ochrona przed przymrozkami.

Pobrałam szczypki z begoni zawszekwitnącej, którą mam w ogrodzie. Mam odmianę białą, rożową i czerwoną. Najsłabsze szczypki są z czerwonej. Największe z białej. Nie wiem, czy się ukorzenią. W domu nie mam do tego ręki. W pracy robię to tysiącami i żyją. W domu mam tylko domowe warunki. Nie jest tak wesoło. Brak lamp, narzędzi, chemii. No właśnie – choćby to, że nie używam w domu ukorzeniacza. Musiałabym sobie kiedyś kupić.

Moja mini szklarenka. Do urlopu zostanie pewnie zamknięta, a potem będę musiała prosić kolegę, by zaglądał.

Tak wygląda drugie piętro mojego domu. Dwa pomieszczenia, schowanka w ścianach i jedno duże pomieszczenie służące zarówno jako siłownia, pralnia i teraz także matecznik.

Reklama

2 myśli w temacie “Przeniosłam rośliny do domu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s