Do suchej nitki

Dom, który wynajęliśmy jest uroczy. Połączenie nowoczesności i zabytkowych mebli, zbieranych z wszystkich możliwych źródeł. Wszystko z litego drewna, ciężkie. Jakby ręcznie ciosane czasem. Włączniki światła jak u mojej babci w domu z początku XX wieku.

Wszystko ozdobione świeżymi kwiatami. W łazience skrzypy i wrzosy w bukiecie. Z początku myślałam że sztuczne i zorientowałam się trochę późno, że nie mają już wody. Mam nadzieję, że odżyją.

Pogoda nie rozpieszcza. Wciąż pada, a jak nie pada to zaraz będzie padać. Na szczęście jest to ciepły deszcz i ciepły wiatr. Wydaje nam się, że to też ttlko po naszej części wyspy. Jak wyjechaliśmy do sklepu to było tam niemal sucho. 20km różnicy

Jemy rękoma, jak tubylcy. Lokalne sery, owoce, pieczywo. Zwłaszcza sery nam smakują.

W sklepie można kupić naturalne herbatki na wszystkie doleglowoaci. Grypa, trawienie, gorączka… Kup woreczek z ziołami i bądź zdrów.

Bardzo lubimy portugalskie wina, więc półki ułożone regionami Portugalii bardzo nam przypadły do gustu. Znaleźliśmy białe Monte Vehlo. Będziemy próbować na dniach.

W Sao Mateus odbyliśmy pierwszy spacer. Port, skały, ocean.

Uliczki na wyspie są wąskie, a chodniki niemal nie istnieją. Ludzie zatrzymują samochody, gdzie im się podoba. Nawet nie włączają świateł awaryjnych tylko kierunkowskaz w prawo.

Spacer drugi. Punkt widokowy w Santa Barbara. Ocean uderzający o skały dając pianę w pięknym lazurowym kolorze. Nadal sucho.

W lokalnym parku przygotowywano się do imprezy parti socjalistycznej. Kręcili swiniaka na rożnie. Aż chciało się wstąpić :).

Zejście do oceany było zrobione w formie betonowych schodów. Mury ze skały wulkanicznej z widocznymi porami, gdzie ława zawierała bąbelki powietrza.

Spacer numer 3. Z naszej wsi. Najpierw poszliśmy do restauracji zarezerwować stolik. Ale to małe miejscowości i w niedzielę nikt tu nie pracuje. Nawet restauracje.. No to poszliśmy w kierunku latarni morskiej. Padało cała drogę. Mimo ubrań przeciwdeszczowych, mężowi za oka kurtka, a mi buty. Deszcz przemoczył mi na wylot ubrania wystające spod płaszczyka przeciwdeszczowego.

Wyspa jest wciąż świeża i zielona. Jest 21-23 stopnie i bardzo duża wilgotność.

Architektura jest bardzo różnorodna. Od domów jak ten, co wynajmujemy, z kamienia, po nowoczesne domki i takie około 100 letnie.

Smakuje nam też super bock. Normalnie pijemy jasna odmianę, a tu dostaliśmy ciemna. Kapsel typu tymbark..

Reklama

3 myśli w temacie “Do suchej nitki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s