Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Ostatni piątek roku

W czwartek wykonałam trening siłowy. miałam w planie jeszcze pobiegać, ale postanowiłam sobie odpuścić. Trening wystarczył. Za to spędziłam wieczór z winem i deską serów.  Na piątek nie -planowałam nic. Po pracy miałam spotkanie z psychologiem, a wieczorem rezerwację w restauracji. Nie było sensu kłaść nacisku na ćwiczenia czy biegi, bo czasu i tak byCzytaj dalej „Ostatni piątek roku”

Reklama

Ciężki wybór

Wkrótce przyjdzie nam planować wyprawę rowerową numer 2 z moją przyjaciółką. W tym roku zjechałyśmy trasę wokół dawnego Morza Południowego – 500km, a w przyszłym jeszcze nie wiemy. Oczy świecą mi się na Maasroute – czyli z Limburgii do Zelandii. Zelandia jest piękna. Byłam tam rok temu z Ukochanym na piesze wędrówki. O Limburgii każdyCzytaj dalej „Ciężki wybór”

Rozładowana

Wczoraj poszłam biegać wieczorem. Siła wiatru – 6, czyli miałam problem aby iść pod wiatr, bieganie było jeszcze w miarę, póki wiatr był frontalny. Biegnąc bardziej bokiem do wiatru bym się nie odważyła – zwyczajnie wiatr plątał nogi. Zrobiłam kilometr rozgrzewki i później interwały after burn. Biegłam z wiatrem i wracałam pod wiatr. Dopiero końcówkęCzytaj dalej „Rozładowana”

A tak mi się nie chciało…

Wczoraj byłam umówiona na spacer z koleżanką. Przyjechałam z pracy z myślą, że się zdrzemnę po obiedzie. No i oczy mi się zamknęły może na 5 minut i nie zdążyłam w 100proc usnąć, jak mój zegarek zawibrował, że przede mną trening. Byłam zawiedziona, że mnie to wybudziło i wahałam się czy doleżeć i może dospaćCzytaj dalej „A tak mi się nie chciało…”

„Nowy rok, nowa ja”

Zrobiłam zaplanowany na piątek trening [w niedzielę] i nawet jestem z siebie podwójnie zadowolona, bo zwiększyłam obciążenie przy deadliftach do 28 kilogramów. No – było ciężej. 3x po 10 powtórzeń. Nie wiem czy na stałe zamontować na sztangę te 5kg więcej, bo przy unoszeniu bioder z ławką mogę mieć problem, by się spod takiej sztangiCzytaj dalej „„Nowy rok, nowa ja””

Bez magii, święta

Rok czy więcej temu zrezygnowaliśmy z opłatka. Ja do kościoła nie chodzę bo nie wierzę w żadnego boga. Ani bóstwa, ani nie jestem uduchowiona. Mąż odkąd wyjechaliśmy za granicę, nie chodzi do kościoła. Będąc w Polsce w sumie też nie poszedł. O dziwo jego rodzice nawet nie próbowali nas budzić w marcu na mszę, aCzytaj dalej „Bez magii, święta”

W wielkich bólach… Skończyli

Nigdy więcej nie chce mieć z tą firmą nic wspólnego. Wciąż nie mam moskitier. Zamówione w marcu, 9 miesięcy temu. Właściciel firmy, Marek, jest kompletnie nieprofesjonalny. Wiecznie wymówki, zwodzenie, wszyscy inni winni. 9 miesięcy i wciąż nie ma moskitier. Najchętniej dałabym mu na wszystkich stronach internetowych negatywne oceny. Ale nie chce mieć z tym człowiekiemCzytaj dalej „W wielkich bólach… Skończyli”

Lodowisko

Kilka dni pod rząd było na minusie w Holandii. Holendrzy, a zwłaszcza dzieci, masowo wyległy na lód. Czasem wygląda to przerażająco. +2 stopnie a dzieci grupkami na lodzie. Bez rodziców. Na szczęście w mojej wsi jest lodowisko sztucznie robione. Członkowie stowarzyszenia wylewają wodę z kanału na łąkę dookoła basenu i wyrównują lód maszyną. Później jestCzytaj dalej „Lodowisko”

Gwieździste niebo

Choinika w domu nadal stoi nieubrana. Już tydzień. Czeka na ekipę montażową, posprzątany salon i kuchnię i na czas, kiedy wszystko będzie na swoim miejscu. Póki co choinka pije wodę, kot piję wodę z choinki i jakoś tak żyjemy chodząc dookoła niej w jadalni… Nasza kicia jest bardzo mądrym kotem. Mąż żartuje wciąż, że trzebaCzytaj dalej „Gwieździste niebo”

Porządki

Wrzuciłam przecenę na Vinted i albo ciuchy pójdą tam, albo zawożę do kringloopu. Tymczasem Ukochany rozmontował schowanka i można było w nich wreszcie sprzątnąć i póki nie zamontujemy przesuwanych drzwiczek – będzie można łatwiej sięgać i wkładać różne rzeczy. Pościele na inny sezon, rolki, łyżwy, śpiwory, namiot, ubrania poza sezonem, urządzenia chwilowo niepotrzebne… Zaskakująco dużoCzytaj dalej „Porządki”