Wyżerka

W niedzielę mieliśmy gości na obiedzie. Ukochany podał 3 daniowy obiad bez deseru. I na szczęście, bo na to już nikt nie miał miejsca. Napiliśmy się wina, pogadaliśmy i było naprawdę fajnie. Na przystawkę poszło carpaccio z buraka, później francuska zupa cebulowa i na główne kurczak w szynce schwarzwaldzkiej z pieczonymi ziemniakami i marchewkami w… Czytaj dalej Wyżerka

Bez auta

Najbliższe 3 dni będę bez auta. Zostało u lakiernika. W końcu odmaluje mi drzwi, które ktoś mi stuknął. Pojechałam zostawić samochód i wróciłam biegnąc. Bieg był trudny, więc resztę poszłam pieszo. Było mi bardzo słabo, więc w ogóle nie spieszyłam się do domu. Pewnie wyglądałam jak jakiś wałęsający się mruk. Przyjrzałam się okolicznym roślinkom. domom.… Czytaj dalej Bez auta

Czwartek bez rewelacji

W pracy szefowa miała urodziny, więc piekarnia przywiozła ciasto przekładane śmietaną. Zawsze, jak ktoś z dyrekcji ma urodziny to jest to samo ciasto. Lekki biszkopt przekładany bitą śmietaną i na wierzchu położone owoce. Całość cięta airjetem, więc wygląda bardzo estetycznie i nie trzeba świnić się z krojeniem. Średnio lubię to ciasto i choć jest smaczne… Czytaj dalej Czwartek bez rewelacji

Sobota w domu

Dzień zaczęłam lekkim śniadaniem, bo wiedziałam, że mąż przygotował konkrety na wieczór, więc wprowadziłam do MyFitnessPal wszystko i zostało mi tak niewiele pola do manewru, że trzeba było zaczynać powoli. Poza tym chciałam iść biegać i najlepiej było wybrać się z w miarę lekkim żołądkiem. Mąż odmówił mi wszelkiej aktywności sportowej poza bieganiem. Czuje się… Czytaj dalej Sobota w domu

Etap 2

Postanowiłam odciąć grubą kreską moje dotychczasowe odchudzanie, bo osiągnęłam ładną [sic!] wagę i nie chcę już bujać się z jojem ponad ten wynik. Odcinam się. Było w skrajnym przypadku 77 kg i nigdy więcej. Pilnuję się. Postanowiłam podzielić całe to odchudzanie na etapy. W minionym tygodniu zanotowałam wagę 70,9 kg, ale jej nie utrzymałam. Trochę… Czytaj dalej Etap 2

Zawijas

Jak już sobie wyliczyłam kalorie to trafiłam na danie, które zawiera milion kalorii. Szukając pizzy znalazłam w Lidl kilogramowy jakiś zawijas z serem i szpinakiem. 2400 kcal. Zjadłam pół, bo więcej nie zmieściłam. Bardzo smaczne ciasto filo. Wnętrze po upieczeniu tak gorące, że poparzyłam się z łakomstwa. Kalorycznie wyszłam dobrze. Ale nic więcej tego dnia… Czytaj dalej Zawijas

Jadelit i springrollsy

Do tej pory miałam w starym blogu jako tło zdjęcie papieru do pakowania z motywem Delt Blauw. Po resecie grafik wrzuciłam zdjęcie zalanego pola kwiatowego z wiatrakiem w tle. Jednak nie było za wiele widać z niego i tylko na brzegach widoczny był bliżej nieokreślony niebieski kształt. Postanowiłam to zmienić i dałam w tło zdjęcie… Czytaj dalej Jadelit i springrollsy

Powrót do Rajida

Ostatnim razem, jak biegłam interwały z aplikacją Zombies, run!, to wyłączyłam trening po zakończonym biegu i to był błąd. Jeszcze trwał jakiś dialog i nie dosłuchałam go do końca. Potem w opisie biegu usłyszałam, że tam się jeszcze coś działo. Pobiegłam więc w sobotę ponownie ten sam trening, aby dosłuchać. Niestety znów aplikacja skracała narożniki… Czytaj dalej Powrót do Rajida

Oranżada z tulipanów?!

Sobota - dzień ważenia. Nie mówię, że zaczynam od nowa, ale mimo wpadek i porażek notuję dalej moją wagę i pomału idę do celu. Bardzo pomału, bo zaczynałam z wagą 74,1 kg pod koniec zeszłego roku.  Na dietę Vitalii patrzę bardzo z przymrużeniem oka. Jest po prostu słaba. Owszem, ja bym na niej schudła, bo… Czytaj dalej Oranżada z tulipanów?!