Serreta – szlak 1

W poniedziałek rano wstałam przed świtem. Nie wiem czy to jet lag, czy coś innego. Albo wstawanie codziennie po 5 do pracy? Uznałam, że trzeba łapać okazję i wyjść na bieganie. Trasy są tu jak wszystkie drogi. Albo 45stopni pod górkę, albo tak wąsko i mokro, że strach stąpać. Ubrałam swoją latarkę na pierś i… Czytaj dalej Serreta – szlak 1

Do suchej nitki

Dom, który wynajęliśmy jest uroczy. Połączenie nowoczesności i zabytkowych mebli, zbieranych z wszystkich możliwych źródeł. Wszystko z litego drewna, ciężkie. Jakby ręcznie ciosane czasem. Włączniki światła jak u mojej babci w domu z początku XX wieku. Wszystko ozdobione świeżymi kwiatami. W łazience skrzypy i wrzosy w bukiecie. Z początku myślałam że sztuczne i zorientowałam się… Czytaj dalej Do suchej nitki

Azory, byle dotrzeć.

Jadąc autem na dworzec kolejowy zorientowałam się, że zapomniałam spakować bikini. Bosko. Kilka razy wkładałam i wyciągałam je z walizki, bo przecież ma padać. A w dzień wyjazdu pogodynka pokazała, że jednak nie ma padać. No i klops. Na szczęście przesiadkę pociągiem mieliśmy jak zwykle w Zaandam, więc mogliśmy się na chwilę urwać z dworca… Czytaj dalej Azory, byle dotrzeć.

Szkielety w ogródku.

Nie bardzo mam siły pisać co się działo po drodze. Dotarliśmy do domu, ale dziś opisuje przedostatni dzień wyprawy. Jestem zmęczona. Naprawdę zmęczona. We wsi trwa kermis i pewnie prędko nie zasnę. Dzień szósty minął fajnie. Słonecznie choć w zadrzewieniach było chłodno. Jechałyśmy na obrzeżach Amsterdamu. Dziś nie będzie zdjęć z trasy wokół autostrad, bo… Czytaj dalej Szkielety w ogródku.

Trzy promy w jeden dzień

W czwartek rano ruszyliśmy z Flevoland dość rychło. Nawet za prędko, bo po 5km mieliśmy wziąć prom. Jednak prom pływał od 10, więc trzeba było czekać. Niemal godzinę. Ale nie chciałyśmy zostawać za długo w ttm bnb gdzie się zatrzymałyśmy. Udwezylysmy więc na plażę. Rejs trwał jakieś pół godzinki. Wydawało się ciepło póki nie wjechałyśmy… Czytaj dalej Trzy promy w jeden dzień

Pomnik dobrych ludzi

Objuczone jak te woły, jedziemy dalej. Dzień 3. Wyjechałyśmy ze starej części Flevoland do nowej, tej utworzonej na dnie morza południowego. Polska ma "ziemie odzyskane' ale to Holandia odzyskała i uzyskała nowe terytoria osuszając more i usypując sobie nowe połacie ziemi. Po drodze czekało nas trochę dziwów. Pomniki pośrodku niczego. Domki pozostawione jako relikt osady,… Czytaj dalej Pomnik dobrych ludzi

Trzy prowincje w jeden dzień

Piszę ten wpis prawie 80km dalej niż zakończyła się podróż, której ten wpis dotyczy i przyznam szczerze że czuję jakby to było miesiąc temu i ledwo już pamiętam.... Pogoda dopisała. Moja towarzyszka wolała jak było pochmurno, ale ja lubię darmowe opalanie, a w ruchu to wiatr dobrze chłodzi. Nasmarowałam się grubo i ubrałam najbardziej kusą… Czytaj dalej Trzy prowincje w jeden dzień

Dzień 2. Z VW busa do domku za stodołą.

Rano opuściłyśmy nasz malutki nocleg w szopce stylizowanej na VW bus. Najpierw zjadłyśmy śniadanie. Świeże bułeczki, jajka, sery i cała ta zabawa. Śniadanie kontynentalne. Ruszyłyśmy dalej w drogę. Bolały mnie ramiona od plecaka. Mam wrażenie jakbym miała siniaki. Zamontowałam go więc na kierownice i resztę drogi uczyłam się jak wsiadać i zsiadać z roweru mając… Czytaj dalej Dzień 2. Z VW busa do domku za stodołą.