Trochę inny trening

Ogólnie w ten weekend zamiast świętować rocznicę związku, siedzimy w domu przeziębieni. Dziś, w niedzielę wieczorem, czuje ze przeziębienie mi minęło. Mąż jeszcze ma katar. Jak zwykle w niedzielę nabrałam trochę więcej sił, więc ruszyłam z treningami. Spisałam rutynę z vitalii od jednej z dziewczyn i do dzieła. Najpierw rozgrzewka na bieżni. 10 minutek truchtu,… Czytaj dalej Trochę inny trening

Reklama

Wciąż niewiele wiadomo…

Wciąż niewiele wiadomo, co dalej z Polakami, którzy przeżyli wypadek u mnie we wsi. W poniedziałek rano wjechali na skrzyżowanie, gdzie pomimo hopki, zwężenie drogi, pierwszeństwa z prawej i ograniczenia do 30kmph nadal ludzie jadą za szybko. Władowali się na drugie auto i wylądowali kołami do góry w kanale. Dwie osoby zmarły tego samego dnia.… Czytaj dalej Wciąż niewiele wiadomo…

Jakoś weekend zleciał

Od rana robiłam paznokcie. Zaplanowałam bardzo długie i użyłam nawet formy, ale znów nie dolałam tu i tak i musiałam spiłować do zera. Mam więc grube i mocne, a nie długie i smukłe. No trudno. Nie chciało mi się poprawiać. Później wstawiłam kilka rund prania i poszłam zrobić trening. Dzień wcześniej jechałam rowerem do kina… Czytaj dalej Jakoś weekend zleciał

Nowy obwód

Mąż musiał zostać dłużej w pracy, więc umówiliśmy się, że wezmę rower. Mimo, że skończył pracę godzinę przed mną a ja jeszcze godzinę pedałowałam, on wrócił do domu po 19tej. Dodatkowe obowiązki. Wpadło mi więc kilka kalorii więcej do spalenia. Więc zjadłam na obiad duża pizze. Nie żałuję, była pyszna! Ułożyłam i zrobiłam nowy trening… Czytaj dalej Nowy obwód

Dłuższy dystans

Sobota minęła bardzo fajnie, dopóki się nie zorientowałam, że zapomniałam, że to jest święto mojego męża. Znaczy się, sam mi o tym powiedział zupełnie zapomniałam. Ani prezentu. Ani życzeń. Dupa. Rano zrobiłam trening z ciężarami. Zaczęłam od jazdy na kółku. 10 powtórzeń, bo potem mnie wszystko już bolało. Mam dziś zakwasy po nim. Później odpaliłam… Czytaj dalej Dłuższy dystans

Poniedziałki na plecy i ramiona

Postanowiłam rozpisać sobie trening. Z aplikacja wspomniana wczoraj. Biegam zazwyczaj we wtorki, czwartki, soboty i niedziele. Więc poniedziałki, środy i piątki mogą być na treningi na macie. Gumy, sztanga, hantle. Rozpisałam trening na plecy i ramiona. Muszę jeszcze pokombinować z ciężarami. Od podciągnięć szta gi w pochyleniu śrupią mi ramiona. A to tylko 18kg. Zaś… Czytaj dalej Poniedziałki na plecy i ramiona

Gymlify

Testuję dużo aikacji na telefon. Do diet. Do sportu. Do śledzenia nawyków. Do wszystkiego. Ma kilka które lubię, do których wracam. Asana rebel, choć już obiecałam sobie nigdy nie wrócić, bo zmieniła się z przyjemnej apki dla początkujących w all-in-one z układami, których nie da się za diabła wykonać. Pumatrac, który jest super zbiorem trenerów… Czytaj dalej Gymlify

Pierwsza sobota z czterech

Zaczęłam moje soboty w pracy. Jedna zrobiłam przed urlopem, a teraz przede mną 4. 0ierwsza w miniony weekend. 4 godzinki dodatkowej pracy na dziale, gdzie pracowałam pierwsze lata mojego życia w Holandii. Zbieranie kwiatków. Robienie bukietów. Typowo fizyczna praca na słońcu. Było spoko. Po powrocie do domu zrobiłam trening, bo później miała wpaść znajoma. Na… Czytaj dalej Pierwsza sobota z czterech

Uporządkowałam książki

W czwartek wyszłam biegać. Najpierw jedna mila spokojnego biegu, a potem marszobieg w strefie tlenowego wysiłku. Wracałam do domu, starając się utrzymać tętno w zakresie 130-155 bpm. Niektóre odcinki były dłuższe, inne - krótsze. Starałam się miarkować tempo, choć trochę nogi mi się same wyrywały. Jednak w tych treningach z planu treningowego chodzi o to,… Czytaj dalej Uporządkowałam książki