Niedziela – znów deszcz

Przedostatni weekend przed urlopem. Wciąż pada. Na szczęście nie musieliśmy wychodzić. Zakupy i nic więcej. Wahałam się czy użyć bieżni, czy ubrać membranę i iść biegać na zewnątrz. Wybrałam to pierwsze. Zrobiłam trening o wzrastającym tempie. Najpierw energicznie maszerowałam 4km (6kmph),pozniej trucht 8kmph I na koniec bieg 10kmph. Zrobiłam jedna pauze w biegu. Jest to… Czytaj dalej Niedziela – znów deszcz

Wyżerka

W niedzielę mieliśmy gości na obiedzie. Ukochany podał 3 daniowy obiad bez deseru. I na szczęście, bo na to już nikt nie miał miejsca. Napiliśmy się wina, pogadaliśmy i było naprawdę fajnie. Na przystawkę poszło carpaccio z buraka, później francuska zupa cebulowa i na główne kurczak w szynce schwarzwaldzkiej z pieczonymi ziemniakami i marchewkami w… Czytaj dalej Wyżerka

Jezus lubi jak ludzie robią syf

A przynajmniej tak mi się wydaje. Ci nawiedzeni idioci okleili mi już raz rower naklejkami, że jakiś tam prorok czy inny syn boży mnie kocha. W nosie mam czy taka osoba istniała i cała otoczkę, jaką ludzie wymyślili dookoła tej postaci. Tom i Jerry są dla mnie równie realni jak wszyscy bogowie świata. A nawet… Czytaj dalej Jezus lubi jak ludzie robią syf

Podsumowanie sierpnia

Ha! spiłowałam paznokcie i wreszcie mogę szię trochę rozpisać. Ło ho! Jak fajnie. Nie powiem - żele są bardzo ładne i naprawdę czuję się w nich dobrze, ale tak ograniczają użycie komputera, że mnie zaczęły naprawdę w pewnym momencie irytować. Garmin wysłał mi kilka dni temu podsumowanie miesiąca. Chyba trochę się opieprzałam w porównaniu z… Czytaj dalej Podsumowanie sierpnia

Znów brzuch…

Poszłam na trening mając w głowie, że chce zrobić dwa treningi po sobie. Dwa krótkie treningi. Jednak już przy pierwszym treningu - na kadencję - rozbolał mnie brzuch. Musiałam zawrócić do domu. Perystaltyka nie lubi biegania. U mnie.... Zrobiłam sobie po pracę resztkę makaronu białkowego. Smakuje i pachnie jak pasza. Nie polecam. Zrobiłam do tego… Czytaj dalej Znów brzuch…

Chleb kukurydziany

Kiedy jeszcze była nasza koleżanka na stażu u nas w firmie, robiła u nas w domu swoje typowe amerykańskie dania. Było to ciekawe doświadczenie, po którym została nam paczka miksu na chleb kukurydziany. A raczej muffiny kukurydziane. Zawsze myślałam, że cornbread jest czymś smacznym. Na filmach jedzą to niewolnicy oraz afro-amerykanie w filmach osadzonych trochę… Czytaj dalej Chleb kukurydziany

Znów za długie mi wyszły

W piątek usiadłam do robienia paznokci. Ukochany ma wkrótce urodziny i zaprosiłam go do restauracji. Z tej okazji chciałam mieć ładne, całe paznokcie. Poprzednie były już połamane i zniszczone. Spiłowałam frezarką ile się dało - zostawiłam jak zawsze trochę starej warstwy żelu, aby posłużyło za dobrą bazę. Nie chcę spiłowywać aż do samej płytki. Na… Czytaj dalej Znów za długie mi wyszły

Zostaje ślad

Kolega który zmarł w czerwcu, zdążył wykonać w pracy trochę krzyżówek. Nie wiemy czemu, ale oznaczył niektóre swoim imieniem. Może uznał rodziców za ładnych. Spodziewał się pięknego potomstwa? Dorodnych nasion? Tak czy inaczej, zostały etykietki z imieniem... W domu mąż ugotował leczo. Wyszło pikantne, bo użył keczupu z cukini że słoika od mamy. Przyprawiła go… Czytaj dalej Zostaje ślad

Czwartek bez rewelacji

W pracy szefowa miała urodziny, więc piekarnia przywiozła ciasto przekładane śmietaną. Zawsze, jak ktoś z dyrekcji ma urodziny to jest to samo ciasto. Lekki biszkopt przekładany bitą śmietaną i na wierzchu położone owoce. Całość cięta airjetem, więc wygląda bardzo estetycznie i nie trzeba świnić się z krojeniem. Średnio lubię to ciasto i choć jest smaczne… Czytaj dalej Czwartek bez rewelacji